*Londyn, One Direction*
-Mamy 2 misje, które musimy spełnić w ciągu 4 dni. -powiedział Louis.
-Gdzie? -zapytała blondynka, żując gumę- Ashley.
-Dublin i Madryt. -odpowiedział szybko jej chłopak- Liam.
-Ile dają? -spytał po chwili ciszy farbowany blondyn- Niall.
-Za jedną ponad 20 tys. -odpowiedział szef.
-Bierzemy. -odpowiedziała żona Louisa.
-Kiedy zaczynamy? -zapytał Mulat.
-Dzisiaj. -powiedział Liam.
-Nie zdążymy pojechać w dwa miejsca! -uniosła głos Alison.
-Gówno wiesz, jedziemy. Plan jest taki: ja, Liam i Niall jedziemy do Madrytu, a ty, Eleanor, Ashley i Zayn jedziecie do Dublina. -odparł nerwowo Louis.
-Kotek, spokojnie. -uspokajała go Eleanor, siedziąca mu na kolach.
-Dacie radę? -spytał Liam.
-No, mamy Zayn'a. -odpowiedziała Ashley.
-Kogo mamy załatwić? -zabrał głos Zayn.
-Miliarder Johny Week, około 50 lat. Trzyma i gwałci ponad 10 kobiet w piwnicy.
-Sukinsyn. -powiedziała zdenerwowana Ashley.
-Mieszka w najbogatszej części Dublina, numer domu to 1201.
^Louis, gdy puszcza Eleanor gdzieś bez niego na misję, to musi być przy niej Zayn, ufa mu, bo wie, że jeżeli ktoś, zrobi coś co się jej nie spodoba zabije go.^
-Zbierajcie się za 2 godziny jedziecie. -rzekł Liam.
*Dublin, Selena, Skylar i Harry*
-Boże! Harry! Wstawaj masz na 16 do pracy, a jest 15:30. -krzyczała Skylar.
-Już, nie drzyj się tak. -odpowiedział Loczek.
-Jak mam się nie drzeć, skoro budzę cię już od 10 minut.
-Dobra wstaje. -powiedział i podniósł się z łóźka Harry.
-Buzi teraz. -powiedział gdy wstał.
^Harry nie kocha się w Skylar, ani w Selenie, ale u nich budzi to normalne^
-Spadaj Hazza. -powiedziała i uciekła.
*Harry*
No to teraz trzeba się przygotować.
Dzisiaj mamy ważnego klienta, jakiegoś miliardera. Chyba Johny Welk? Week? Nie wiem. Będziemy we trójkę, więc damy radę. Dziś piątek, więc jak co tydzień, w ten dzień będzie dużo ludzi. Ehh.
-Sel!
-Czego ty znowu szukasz?! -krzyknęła brunetka.
-Gdzie moje spodnie?
-W dupie! Boże, śpisz do 15, a potem niczego nie masz. My już wyszykowane, a na ciebie jak zwykle trzeba czekać.
-Oj dobra już cicho. Mam te spodnie.
-Czekamy 3 minuty jak nie zdejdziesz to jedziemy. -powiedziała Sky.
-I tak nie macie kluczyków. -powiedział i zaśmiał się.
-Jakoś sobie poradzimy.
-No dobra, dobra idę.
Powiedziałem i zszedłem na dół, gdzie czekały na mnie moje przyjaciółki.
-Nasz wielki Pan przyszedł. -powiedziała sarkastycznie Sky.
-No wasz Pan, król i władca.
-Ale ty jednak głupi jesteś. -zaśmiała się Selena.
-Kto z kim przebywa, taki się staje, debilko.
-No właśnie, debilu, stałam się głupia przez ciebie. -powiedziała.
-Jak się do mnie odzywasz, gówniaro?! -powiedziałem i przezuciłem obie dziewczyny przez ramiona.
-No mówiłam, debil. -powiedziała Selena do Skylar i zaczęły się śmiać.
*Dublin, Zayn, Ashley, Eleanor i Alison*
-Dobra dziewczyny, śledzimy go. Do domu się dostaniemy po tym jak go zabijemy.
-Ok. -odpowiedziały równo.
-Macie załadowanie bronie?
-Mamy.
*Alison*
Dotarliśmy pod studio tatuażu. Co ten stary chuj tatuaż chce sobie zrobić? Nie doczeka się.
-Wchodzimy? -usłyszałam Eleanor.
-Zaraz, posłuchaj. Wejdziemy 2 minuty po nim. Ludzie, którzy tam będą pewnie nas pojdebią na policji. Słyszałem, że pracują tam dwie osiemnastolatki i jeden dziewiętnastolatek. Akurat 3 osoby potrzebne są nam do gangu. Zabierzemy ich do Londynu. -opowiedział Mulat.
-Dobra.
-Wchodzimy.
Gdy weszliśmy, ten chuj wybierał wzrór tatuażu. Kiedy jedna dziewczyna przechodziła obok drugiej szepnęła 'obleśny'. Miała racje, pewnie nie wie co je czeka za parę minut.
Po chwili Zayn podszedł do nijakiego Johnego, przyłożył broń do skroni i powiedział.
-Pojedziemy do ciebie do domu. Wypuścisz te dziewczyny i cię puścimy. Jasne?
-T-tak. -jąkał sie mówiąc
-No to wychodzimy. Ty- powiedział wsazując na Harry'ego idziesz z nimi.- wskazał na Ashley i Alison.
-Dobra.
*Eleanor*
Widziałam te przestraszone dziewczyny i Zayn'a zapatrzonego w tą niższą- chyba Skylar.
-Nie mam pojęcia o co chodzi. -powiedziała jedna.
-Ten facet jest miliarderem, w piwnicy trzyma ponad 10 kobiet. Gwałci je, wy prawdopodobie byłyście jego następnymi ofiarami. Teraz musicie jechać z nami do niego, ale najpierw tu spakujcie wszystkie swoje rzeczy. -opowiadał Zayn.
-Pojedziemy tam, a później do was, przemieszkamy tam, poczekamy aż sprzedacie dom i wyjedziecie do nas. Do Londynu.
-Nie. Z jakiej racji? Nie powiemy policji, bo z nim dobrze robicie.
Widziałam zdenerwowanego Zayn'a. -Wiem, że nie chcecie, ale musicie. Przepraszam. Rozumiem was.
-A Harry?
-On też.
-A jak nie?
-Zabijemy was. -odpowiedział Zayn.
-Dobra... -odpowiedziały zrezygnowane.
Po dziesięciu minutach byliśmy już w samochodzie, kierując się do najbogatszej dzielnicy.
-No to dziewczyny jak macie na imię? -zapytałam miło.
-Selena.
-Skylar. A w-wy? -powiedziały smutno.
-Jestem Eleanor a to Zayn. -uśmiechnęłam się i Zayn również.
-Jesteśmy. Tu macie bronie. Wiecie jak się strzela?
-Tak. Co mamy robić?
-Nic, narazie nic. -odpowiedział Zayn. My was będziemy obstawiać.
Weszliśmy do środka. Kobiet już nie było. Zobaczyliśmy dziewczyny i Harrego stojącego z bronią, która dotykała głowy miliardera.
-Co? Boisz się? A miło było jak je więziłeś? -zapytałam retorycznie.
Po chwili poczułam cios w twarz od jednego z ochroniarzy.
-Jak się odzywasz do szefa suko?
Zobaczyłam oczy Zayn'a. Wpadł w furie.
-Mówiłeś. Coś. Do. Niej? -zapytał z przerwami mój brat.
-To co słyszałeś. -odpowiedział z głupim uśmieszkiem.
Zayn go zastrzelił. Następnie zastrzelił wszystkich innych ochroniarzy.
Widziałam te przestraszone dziewczyny, a następnie spojrzałam na Harrego. Pociągną za spust i zastrzelił tego miliardera.
-Harry, dobrze zrobiłeś. -powiedziała Selena i razem ze Skylar podbiegły do niego i się wtuliły w jego tors.
-Wiem, i nie żałuję.
____________________________________
No, to mamy rozdział pierwszy. Długi. Mam nadzieję, że się podoba. Mi się podoba:)) Drugi będzie chyba jutro:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz